|
 Sławomir Kińczyk Maniak informacyjny z pasją komentowania. Okrutnie złośliwy - nie przepuści nikomu, czy to premier czy prezydent. Choleryk. Bezlitosny, ale zawsze rzetelny. P.O. redaktora naczelnego Superstacji. 11 lat pracy w newsach, były radiowiec. Ubytek słuchu - 20%
|  | | | Ziobro-tok i dworce kolejowe |
|  | | | 2008-09-03 22:56:49 | | | | | | | | Wydarzenia dzisiejszego dnia nasuwają mi w myślach wprowadzenie słynnego "Dnia H" w Szwecji w 1967 roku. W ten właśnie dzień biedni Szwedzi ostatecznie przestawili się z ruchu lewostronnego na prawostronny, doszlusowując do reszty cywilizowanej Europy (Wielka Brytania moim zdaniem do Europy nie należy). I właśnie dziś w rocznicę tego ważkiego wydarzenia, w pewnym kraju na północy Europy (choć leżącym na południe od wspomnianej Szwecji) ktoś na siłę próbował zafundować swoim obywatelom właśnie taki Dagen H. Bez zapowiedzi, bez referendum, bez pytania czy chcemy czy nie. Lewa strona miała zostać prawą a prawa - lewą. Jednym słowem kompletne odwrócenie ról i sytuacji. Oskarżony w roli oskarżającego.
Zbigniew Ziobro w swoim ponadgodzinnym ziobrotoku oskarżał PO, gromił Ćwiąkalskiego, pytał jaki to kraj, w którym sądzi się byłego ministra sprawiedliwości. W niebogłosy wychwalał rządy swojego premiera, "super skuteczną" walkę z mafiami wszelakimi i korupcją. I może w te piękne gadki uwierzy rzekomo powracająca do kraju emigracja, ale czy ktokolwiek kto spędził na polskiej ziemi ostatnie 2-3 lata da się na to złapać? Chyba musiałby Ziobro zapłakać jak Sawicka, bym zaczął mu wierzyć i współczuć. Trza było nie paplać językiem na prawo i lewo. Trza było nie targać akt na zawołanie - jak doręczyciel sądowy... Tyle komentarza.
P.S. Zupełnie w cieniu tych wydarzeń posłowie uchwalili jaka jest różnica między dworcem kolejowym a nie-dworcem. Otóż dworzec to od dziś nie tylko budynek, ale także tory, perony, kładki, głośniki, tablice, wiaty i inne kolejowe gadżety. Definicja dworca przeszła na wniosek posła PiS. Czyżby partia Gosiewskiego planowała jakąś Włoszczowę-Południe? | | | | | |  | |  | | | 2008-08-12 23:25:27 | | | | | | | | Doprawdy wzruszyłem się widząc prezydenta Lecha Kaczyńskiego przemawiającego dziś późnym wieczorem do narodu gruzińskiego w Tbilisi. Po pierwsze dlatego, że urzekła mnie jego niezłomność. Rząd i wszyscy święci straszyli, że niebezpiecznie, że bombardowania, ostrzały... Podesłany przez Tuska pilot zdradził w trakcie lotu i odmówił lądowania w Tbilisi. Wreszcie Sikorski, który rzutem na taśmę wcielił się w rolę prezydenckiej przyzwoitki... A on dotarł... I właśnie wygłosił swoje pierwsze quasi-wielkie przemówienie...
Jestem pewien, że prezydenckie tajne służby sprawdziły, czy polskie telewizje informacyjne będą miały możliwość transmitowania wystąpienia swojego pryncypała. Przemówienie wbrew miejscu i czasie było bowiem skierowane nie do 150 tysięcy Gruzinów na placu w ich stolicy, ale do obywateli naszego kraju.
Oto niedoceniany prezydent, przywódca z wizją, na której nie poznało się społeczeństwo daje dowody swojej wielkości - niczym błędny rycerz w lśniącej zbroi jedzie bronić narodu gruzińskiego przed Wielkim Bratem. Zapewnia, że jeśli dziś ostro nie zareagujemy, to po Gruzji może być Ukraina, a pojutrze Polska (skąd znamy te strachy na lachy?). Unia Europejska to tchórze i cynicy, dla nich liczą się tylko interesy z Moskwą (dlatego nie podpisuję Traktatu, który podpisałem). - Jesteśmy tu po to, by podjąć walkę - mówi ostro prezydent. Walkę przeciwko Rosji (za to, że od stuleci gwałci niewinne wschodnioeuropejskie owieczki).
Rozumiem, że Kaczyńskiemu zamarzyło się wejście do podręczników historii jako kolejny polski pogromca Moskali. Rozumiem, że zawsze marzył o udziale w jakiejś kolorowej rewolucji, śnił wręcz o przewodniczeniu prezydentom, którzy uznawaliby jego przywództwo i patrzyli na niego z podziwem. Nie rozumiem jednak jednego: jak to się znowu stało, że oglądając transmisję w oczy rzucało się tylko jedno: Lech Kaczyński nie dorósł do mikrofonu. Zupełnie jak w kraju... A nie mówiłem, że to wystąpienie jest "ad usum internum"? | | | | | |  | | | Wielkopiątkowo - jednowątkowo... |
|  | | | 2008-03-21 21:14:20 | | | | | | | | Jako że tradycja chrześcijańska nakazuje wyspowiadanie się przed świętami wielkanocnymi, wzywam wymienione poniżej osoby do natychmiastowego stawienia się w najbliższym konfesjonale. Przyjęcie poza kolejnością - gwarantowane. Nawet przed dziećmi i kobietami w ciąży.
GRZECHY I POKUTA:
1. Prezydent Lech Kaczyński - dostarczanie wielu wzruszeń i fenomenalny kunszt aktorski. Za Leona Kurasia z "Polskich dróg", Konrada Wallenroda z Lizbony, a nade wszystko za Jacka i Placka, którymkolwiek z nich by nie był. W końcu miał być prezydentem a został aktorem. Zupełnie odwrotnie niż Reagan. POKUTA: 4 butelki wina mszalnego
2. Premier Donald Tusk - stworzenie nowej definicji nierządu - rządu, który nie rządzi. Oraz brawurowe przejęcie CBA - nagłe i niespodziewane zakochanie się w Mariuszu Kamińskim - i to mimo ostrzegawczego orędzia, które miało go przed tą miłością uchronić. POKUTA: dwie zdrowaśki w intencji PiS-u
3. Poseł Marek Suski (PiS) - pokuta za nieznajomość drugiej zwrotki hymnu narodowego. Ogłoszenie bojkotu Superstacji wybaczamy, bo za to poseł dostałby dobrą miejscówkę w niebie...
4. Aleksander Kwaśniewski - znaczący wkład w rozwój polskiej medycyny tropikalnej, poprzez przywożenie do naszego czystego kraju nieznanych nam chorób. Forma pokuty: publiczne biczowanie na głównej ulicy w Manili.
Więcej grzechów pamiętam, oj pamiętam, ale z racji dobrych i szczerych intencji - nie przypomnę. Za wszystkie serdecznie dziękuję - codziennie dają mi chleb. Dziękując, proszę o więcej.
A TERAZ FOTO-CYTAT DNIA:
| | | | | |  | |  | | | 2007-12-06 13:24:07 | | | | | | | | ... jest baaaardzo ciężki - wszyscy to wiemy a dziś dotknęło właśnie mnie... Tydzień odsapnięcia od stacji jest jednak od czasu do czasu konieczny. Daje to właściwą perspektywę i świeżą ocenę sytuacji. W ostatnich miesiącach w zasadzie nie miałem wolnego - obowiązki w stacji wymagały pełnego poświęcenia. Ale mimo że człowiek cierpi, cierpi i cierpi - kocha to co robi. Co ja poradzę na to, że telewizja jest zazdrosną , ale bardzo pociągającą kochanką? | | | | | |  | |  | | | 2007-10-16 21:21:51 | | | | | | | | Końcówka debaty to sukces Tuska, ale Donio i tak nie zmiienił wrażenia ogólnego. Wbrew wszystkim komentatorom świata - dla mnie wygrał Kwaśniewski. | | | | | |  | | | Tusk znowu na deskach - czyli wszystko wraca do normy |
|  | | | 2007-10-15 20:44:24 | | | | | | | | Na gorąco w trakcie debaty...
Nadzwyczajna elokwencja i pewność siebie Tuska podczas piątkowej debaty od razu budziły moje zadziwienie. Zapachniało wspomagaczami albo nadzwyczajną mobilizacją wobec specjalnego przeciwnika. I jak to zazwyczaj bywa organizm zmobilizowany jednego dnia do nadludzkiej aktywności, dnia następnego odmawia współpracy... Widać to podczas debaty jak na dłoni.
Tusk jest słaby. Kwaśniewski zaszachował go na podatkach, na pytaniu o premierze, na porównaniach do Irlandii i szachuje dalej. Czy Tusk może jeszcze tę debatę wygrać??? Coś mi się wydaje, że Kwaśniewski odrobił dzisiaj dla LiD-u stracone punkty.
Po co to było Tuskowi? Może pluć sobie w brodę, że tydzień temu zadzwonił do Kwaśniewskiego i zażądał debaty. Może żegnać się ze stanowiskiem i z 46%, które miały dać mu większość w Sejmie.
Chyba, że dojdzie do ciosu śmiertelnego... Oglądam.
| | | | | |  | |  | | | 2007-10-13 11:50:44 | | | | | | | | W cieniu debaty, politycznych sporów o kijek i marchewkę stała się rzecz niesłychana. Na razie nikt jej nie docenia, ale to tylko kwestia czasu... Dwóm mediom - Superstacji oraz Tok FM, pod osłoną nocy, niczym w scenariuszu "Nocnej zmiany" zablokowano możliwość transmitowania debaty Kaczyński-Tusk. Zrobili to "piewcy" wolności słowa tacy jak: "obiektywna" telewizja TVN24, bijąca rekordy "obiektywności" TVP oraz mikrob - TV Biznes (nota bene - pośrednio powiązany kapitałowo z Superstacją). Nasza telewizja wraz z Radiem Tok FM wystowała apel do Krajowej rady Radiofonii i Telewizji. Efekt? Regulator bezczelnie przyznał, że... nic mu do tego. To doprawdy paranoiczne zjawisko. Urząd - regulator spraw medialnych nie chce niczego regulować! Ciekawe czy podobnym imposybilizmem (jak mówi premier Kaczyński) panowie urzędnicy z KRRiT wykazaliby się gdyby rzecz tyczyła Radia Maryja...
Poraziła mnie również swoją wypowiedzią Janina Jankowska - szefowa rady programowej TVP. Jej zdaniem debata wyborcza Tusk-Kaczyński to takie samo przedsięwzięcie ko-produkcyjne jak serial, czy widowisko rozrywkowe. A telewizja publiczna oczywiście może - z braku uregulowań prawnych - zawiązywać sojusze biznesowe z komercyjnymi stacjami. Jasna sprawa. Skoro telewizji publicznej wolno kooperować z rządzącą partią polityczną przy redagowaniu swojego programu informacyjnego, to czym złym jest współorganizacja debaty publicznej z "tylko" mediami komercyjnymi. Zaiste. W ostatnich dniach dowiedziałem się o wolności słowa w Polsce dużo więcej, niż przez ostatnich kilka lat!
P.S. O poniedziałek walczymy i nie spoczniemy! Wspierajcie nas!
| | | | | |  | | | Czy Małyszowa przeleci wszystkich? |
|  | | | 2007-09-18 20:51:14 | | | | | | | | Iza Małysz kandydatką PO do Sejmu! A więc wreszcie mamy tę bombę Platformy... Bułka z bananem dla pomysłodawcy! By nie zasłużyć na miano "zamokniętego kapiszona" PiS powinien wystawić Dodę Elektrodę.
Kruk szykuje się do lotu! Już niedługo odleci z ciepłej posadki w KRRiT, bo jak mówi "poczuła zew krwi". Złożyła "ustną dymisję" prezydentowi (to jakaś plaga w ostatnich dwóch latach) i chce zawładnąć listą PiS w Lubelskiem. Jak powszechnie wiadomo kruki żywią się drobną padliną i sa piekielnie inteligentne. Kogo może pożreć ex-teledama? Same smakowite kąski jej się trafią - Giertych, Palikot, Kurczuk, Sierakowska i Gut. Nie wiem czy będzie good...
Teraz LiD-owe nowiny... Borówka wciąż kłóci się z Kaliszem. W sumie nie rozumiem o co, przecież obaj poselskie stołeczki mają zaklepane. Do starcia w ringu nie dojdzie, bo wynik z góry byłby znany.
I jeszcze zgaduj-zgadula. Wczoraj w sondażach koalicja sierotek U+L(PR) miała 1,3 proc. poparcia, a dziś już ponad 7 proc. Kto wygra wybory? Ja już wiem! | | | | | |
| | |  |  Małgosia Serafin Prezenterka i reporterka Superstacji. Ostra jak brzytwa - w dyskusji nie do pokonania. W razie czego rozbraja przeciwników swoim nieodpartym urokiem i uśmiechem, który może zwalić z nóg. 
|  Karolina Kawska I choćbyś upadł na kolana, i choćbyś błagał... - to jej nigdy nie przekonasz, bo uwielbia mieć zawsze rację. Uparta, czy grzechu warta? A może jedno i drugie!?
|  Karol Kosiorowski Dziennikarz, reporter, prezenter Superstacji. Specjalista od
spraw politycznych, społecznych, ale także lżejższych. Szyderczo wyśmiewa to co warte wyśmiania, jak mało kto potrafi zmrużyć oko i komentować wydarzenia.
|  Sławomir Kińczyk Maniak informacyjny z pasją komentowania. Okrutnie złośliwy - nie przepuści nikomu, czy to premier czy prezydent. Choleryk. Bezlitosny, ale zawsze rzetelny. P.O. redaktora naczelnego Superstacji. 11 lat pracy w newsach, były radiowiec. Ubytek słuchu - 20%
|
|