| | Wydawało się, że stworzenie restauracji przypominającej wystrojem o wojnie w kraju, który jeszcze niedawno był spustoszony przez obce siły, nie jest dobrym pomysłem. Tymczasem libańska knajpka Kotlety i pistolety bije rekordy popularności, nawet jeśli rany, zadane krajowi przez Izrael dwa lata temu jeszcze się nie zagoiły.
W Bejrucie roi się od knajpek, które serwują zgłodniałym klientom długie kanapki z podpieczonym serem i mięsem, ale tylko jedna z nich promuje się hasłem: Kanapka może cię zabić. Choć wydaje się, że w kraju znękanym wojną z Izraelem slogan ten nie będzie zbyt zachęcający, sieć fast-foodów Kotlety i pistolety bije rekordy popularności. Przy wejściu do baru klienci są witani wielkim plakatem przedstawiającym hamburgera i rewolwer. Właściciel chce w ten sposób oswoić traumy wojny z Izraelem, która w 2006 roku przez dwa miesiące pustoszyła Liban. Co ciekawe, bar cieszy się największą popularnością wśród nastolatków. Być może odpowiada im szczególna, wojenna estetyka: plecaki przy wejściu, zdjęcia broni, amunicji i granatów. Nawet kelnerzy mają na sobie żołnierskie mundury. W tle rozlegają się mało kojące dźwięki - zamiast muzyki relaksacyjnej słychać odgłosy wybuchów i wystrzałów. Być może odwiedziny w pseudo-wojskowym barze są dla Libańczyków rodzajem terapii - zjedzenie hamburgera w takiej scenerii jest najlepszym dowodem, że wojna się skończyła, a wspomnienie o niej można oswoić.
| | |